Ks. Mateusz – sam o sobie

 

List parafialny nr 477 (28 lipca 2013 r.)

Ponad rok czasu minął od dnia, kiedy z rąk księdza arcybiskupa Stanisława Budzika, przyjęła święcenia kapłańskie pierwsza grupa diakonów diecezji lubelskiej. Dzięki Bożej łasce i z Jego woli w tym gronie znalazłem się również ja, rozpoczynając zupełnie nową część swojego życia. Czasem mówi się o kapłanach, że ich lata nie liczą się od dnia narodzin, lecz od dnia przyjęcia święceń, kiedy to ich życie zmieniło całkowicie, stając się wybranym narzędziem, przez które działa Jezus Chrystus, Najwyższy i Wieczny Kapłan.
Nazywam się Mateusz Targoński, mam rok i niecałe dwa miesiące kapłaństwa. Pochodzę z Lublina, ciesząc się posiadaniem dwóch parafii, które nazywam rodzinnymi: św. Mikołaja na Czwartku i Niepokalanego Poczęcia NMP, prowadzonej przez Księży Marianów. Często, gdy kapłan musi mówić o sobie, to pytany jest o początki, o to jak zrodziło się jego powołanie. Oczywiście długo można by tu opowiadać: o bezcennym świadectwie życia i posługi wielu księży, których Bóg postawił na mojej drodze; o roli cichej, indywidualnej modlitwy; czy wreszcie o znaczeniu spowiedzi i roli kierownika duchowego. To wszystko powinno jednak zejść na dalszy plan, wobec słów, które o kapłaństwie zapisał niegdyś Jan Paweł II, stwierdzając, że u jego początków zawsze jest tajemnica: „Każde powołanie kapłańskie (…) jest wielką tajemnicą, jest darem, który nieskończenie przerasta człowieka. Każdy z nas kapłanów doświadcza tego bardzo wyraźnie w całym swoim życiu. Wobec wielkości tego daru czujemy, jak bardzo do niego nie dorastamy”.
Oprócz tego wielkiego daru, jakim jest kapłaństwo, każdy ksiądz jest jednak, „z ludzi wzięty” i, jak każdy człowiek, ma swoje pasje i zainteresowania. Wśród największych pasji mojego życia z pewnością pierwsze miejsce należy się niewątpliwie Biblii, której piękno i mądrość wciąż nie przestają mnie zachwycać. A w czasie wolnym, na ile to możliwe, to przede wszystkim turystyka: piesza, górska, rowerowa; no i oczywiście druga wielka miłość mojego życia – szlak pielgrzymkowy do grobu świętego Jakuba Apostoła, Camino de Santiago.
Każdy kapłan, jak przypomina Pismo Święte, „z ludzi brany, dla ludzi bywa usta nawiany w sprawach odnoszących się do Boga” (Hbr 5,1). Także mnie, młodego chłopaka, Chrystus wziął „z ludzi”, obdarzył wielkim darem kapłaństwa i „dla ludzi ustanowił”. I tak, na tej pięknej, choć zarazem trudnej drodze, również mnie posłał: najpierw do parafii pw. św. Józefa w Świdniku, a od tego roku do parafii w Konopnicy. I po dobnie jak rok temu, tak również dzisiaj, świadom własnej słabości proszę was o modlitwę: za mnie, ale także za wszystkich, do których dobry Bóg postanowił mnie posłać.

„Wejrzyj na mnie i zmiłuj się nade mną
siły swej udziel słudze Twojemu”
(Ps 86,16)


Powrót na stronę główną«

Powrót na górę ↑